Posts Tagged “kpina”
Miało być miło, wesoło i kolorowo, a zapowiedzi i zabawne hasło reklamowe „Ktoś ma smaka na kurczaka” pozwalały spodziewać się produkcji na miarę Rybek z Ferajny czy chociażby Gdzie jest Nemo. Skuszeni tym, postanowiliśmy wybrać się rodzinnie do kina, wykorzystując przy okazji promocję Cinema City – 11 zł za bilet (w końcu to 11 listopada 2011 roku był).
Efekt wycieczki?
Zacznijmy od kina. Jako że zwykle chodzimy do sieci Helios, mam okazję powiedzieć, że fotele w Cinema City w C.H. Korona we Wrocławiu są bardzo wygodne. Popcorn niestety strasznie przesolony. Bardzo dobrym pomysłem jest także możliwość nie tylko rezerwacji miejsc online, ale także od razu wydrukowania biletu, dzięki czemu omija się jedną z kolejek. Liczę, że szefowie Heliosa też kiedyś na to wpadną. Ogólnie pod tym względem wyprawę uważam za udaną. Niestety całą resztę popsuł seans.
Przeczytaj resztę wpisu »
1 komentarz »
Napisał scanner w kategorii Ogólne, tags: 3D, Junior, kino, kpina
Rodzinny wypad udany :) W sobotę udaliśmy się do Heliosa na Kazimierza Wielkiego (WRO), w celu zabawienia się ostatnią częścią przygód zielonego ogra. Musze przyznać, że samym filmem się nie zawiodłem, było wszystko co powinno być – i nowe przygody i wyraźne nawiązanie do poprzednich części. Samo 3D coraz bardziej zyskuje w moich oczach – wbrew obawo nie dostaliśmy papierowych okularków, tylko dobre i czyste plastikowe. Sala kinowa praktycznie pełna, Junior zadowolony, wysiedział dzielnie prawie cały film z binoklami na nosie, więc się podobało. Tylko samo kino niestety już nie zachwyciło. Fotele ciaśniejsze niż w samolocie, parking podziemny drogi, no i katastrofa w toalecie.
Ktoś mądry wymyślił sobie bowiem, że drzwi do wychodków zabezpieczy czytnikami kodów kreskowych, które to są nadrukowane na biletach. Niestety – czytnik do drzwi z naklejonym chłopkiem był uszkodzony – niektórzy faceci w ukłonach wbiegali do damskiego – ja na szczęście nie byłem w aż tak wielkiej potrzebie, ale za to udałem się do kasy, żeby sprawę wyjaśnić. Dialog wyglądał mniej więcej tak:
- Proszę pana, męska toaleta jest niedostępna, dorośli i dzieci zaraz się zleją na schody, proszę kogoś odpowiedzialnego powiadomić, żeby otwarł jakoś te drzwi.
- Pan poszuka kogoś z obsługi, zawoła.
- Kogo z obsługi? Pan nie jest z obsługi tutaj?
- Pan zawoła kogoś w czarnej koszulce… – po czym kasjerek zajął się był kolejką.
Cóż mi więc biednemu klientowi pozostało? Stanąłem na środku sali i donośnym głosem zawołałem „Obsługa!”. No przecież tak mi kazali… Efekt był taki, że do kibelka przyleciał biedny wychodzony studencina – w tym czarnym t-shircie wyglądał jeszcze chudziej – i robił to samo, co każdy chyba stojący w kolejce – wkładał bilet pod czytnik i szarpał za drzwi. Ręce opadły.
Niestety w Magnolii na razie Helios nie wyświetla 3D, więc następnym razem wycieczka na Cinema City w Koronie pewna.
Za to w niedzielę – męski dzień – Junior, ja, Its’me i Maciek – jego syn, zaliczyliśmy Wrocławski Park Wodny. Wszystkim się podobało, Junior prze-szczęśliwy, woda aż za ciepła (30*!), i bardzo czysta. Tylko drogo nieco, ale cóż. Bywa. Zapamiętać na przyszłość – iść przed 11:00 i najlepiej kupić bilet całodniowy. W razie czego prosto z wody można pójść na frytki.
2 komentarzy »
Napisał scanner w kategorii Ogólne, tags: kpina, Nobel, Obama
Zastanawiałem się, nieprawdaż? I nad Noblem i nad polityką zagraniczną… Tak na deserek, proszę:
Barack Obama, prezydent USA i laureat pokojowego Nobla, nie zdecydował się na przystąpienie do międzynarodowej konwencji zakazującej używania min przeciwpiechotnych. Tym samym podtrzymał decyzję swojego krytykowanego poprzednika, George’a W. Busha.
- Zadecydowaliśmy, że nasza dotychczasowa polityka w sprawie min przeciwpiechotnych pozostanie w mocy – powiadomił we wtorek wieczorem rzecznik Departamentu Skarbu Ian Kelly.
Jak wyjaśnił, Waszyngton doszedł do wniosku, że przystąpienie do konwencji mogłoby mu uniemożliwić wypełnienie zobowiązań wobec sojuszników.
Ręce opadają do samej podłogi.
Brak komentarzy »
Napisał scanner w kategorii Ogólne, tags: kpina, Nobel, Obama
Obama dostał Nobla – to jest najważniejszy news dnia. Osobiście uważam, ze jest wielu innych, którzy nie wysyłają uzbrojonych po zęby komandosów do innych krajów, by tam bombami i moździerzami wprowadzać pokój – ale to jak wiadomo był ogólnie poranny strzał w pysk na obudzenie dla całego świata. I nie o tym chciałem. Chciałem nawiązać do tego, co wyczytałem w prasówce:
- Jestem zaskoczony i zarazem przyjmuję to z głęboką pokorą – powiedział prezydent USA. Podkreślił, że nie przyjmuje tego wyróżnienia jako uznania jego własnych osiągnięć, a raczej jako potwierdzenie amerykańskiego przywództwa, sprawowanego w imieniu wszystkich ludzi.
Ja się pytam, kto zdecydował o amerykańskim przywództwie sprawowanym w imieniu wszystkich ludzi? Jak naród, który ma zaledwie 300 lat historii (nie mówię o Indianach i Inuitach), który z racji zyskanej dzięki wynalazkom Starego Kontynentu przewadze technologicznej (i chorobom…) praktycznie zniszczył wyżej wspomnianych Native Americans, którego połowa społeczeństwa nie jest w stanie wymienić poprawnie wszystkich stolic własnych stanów, że o ogólnej geografii świata przez grzeczność nie wspomnę ma czelność oficjalnie stawiać sie ponad innymi? Czy może ktoś ich wybrał? Ja o niczym takim nie wiem.
To już drugi raz w ostatnich bodajże trzech miesiącach, gdy coś podobnego w tonie pada z ust szanownego Baracka – poprzednio przemilczałem, przetrawiłem, wydaliłem. Ale teraz to normalnie czkawkę mam. I zgagę.
7 komentarzy »
|