Polskie komedie romantyczne jakie są – każdy widzi. Z nielicznymi wyjątkami są to po prostu wypełnione product placement, płytkie i nijakie zapchajdziury kinowe. Do tego oczywiście dziejące się w idealnym świecie gdzie nawet fałdki na garniturze się nie uświadczy, a jogurt po pociągnięciu za wieczko nie pryska sobą na wszystkie strony. Słysząc o kolejnej takiej produkcji, zawsze się zastanawiam, czy to już nie za dużo. Tak samo było, gdy na ekranach kin zawitały „Listy do M.„. Oczyma wyobraźni już widziałem pętające się co chwilę po planie oleje, masła i herbaty przeplatane maksymalnymi zbliżeniami na „znaczki” na maskach samochodów dostarczonych przez dealerów. Co prawda widząc kilka tygodni wcześniej zwiastun postanowiliśmy z Osobistą Żoną zobaczyć tę produkcję, ale nie oczekiwałem czegoś rewelacyjnego.
Posts Tagged “kino”
Efekt wycieczki? Zacznijmy od kina. Jako że zwykle chodzimy do sieci Helios, mam okazję powiedzieć, że fotele w Cinema City w C.H. Korona we Wrocławiu są bardzo wygodne. Popcorn niestety strasznie przesolony. Bardzo dobrym pomysłem jest także możliwość nie tylko rezerwacji miejsc online, ale także od razu wydrukowania biletu, dzięki czemu omija się jedną z kolejek. Liczę, że szefowie Heliosa też kiedyś na to wpadną. Ogólnie pod tym względem wyprawę uważam za udaną. Niestety całą resztę popsuł seans.
lip
19
2010
Shrek Forever i AquaparkNapisał scanner w kategorii Ogólne, tags: 3D, Junior, kino, kpinaRodzinny wypad udany :) W sobotę udaliśmy się do Heliosa na Kazimierza Wielkiego (WRO), w celu zabawienia się ostatnią częścią przygód zielonego ogra. Musze przyznać, że samym filmem się nie zawiodłem, było wszystko co powinno być – i nowe przygody i wyraźne nawiązanie do poprzednich części. Samo 3D coraz bardziej zyskuje w moich oczach – wbrew obawo nie dostaliśmy papierowych okularków, tylko dobre i czyste plastikowe. Sala kinowa praktycznie pełna, Junior zadowolony, wysiedział dzielnie prawie cały film z binoklami na nosie, więc się podobało. Tylko samo kino niestety już nie zachwyciło. Fotele ciaśniejsze niż w samolocie, parking podziemny drogi, no i katastrofa w toalecie.
Cóż mi więc biednemu klientowi pozostało? Stanąłem na środku sali i donośnym głosem zawołałem „Obsługa!”. No przecież tak mi kazali… Efekt był taki, że do kibelka przyleciał biedny wychodzony studencina – w tym czarnym t-shircie wyglądał jeszcze chudziej – i robił to samo, co każdy chyba stojący w kolejce – wkładał bilet pod czytnik i szarpał za drzwi. Ręce opadły. Za to w niedzielę – męski dzień – Junior, ja, Its’me i Maciek – jego syn, zaliczyliśmy Wrocławski Park Wodny. Wszystkim się podobało, Junior prze-szczęśliwy, woda aż za ciepła (30*!), i bardzo czysta. Tylko drogo nieco, ale cóż. Bywa. Zapamiętać na przyszłość – iść przed 11:00 i najlepiej kupić bilet całodniowy. W razie czego prosto z wody można pójść na frytki. Pozwoliłem sobie popełnić tekst na temat tytułowego filmu. Chętnych zapraszam, ale ostrzegam – może być lekko chaotycznie – późno już, a ja chcę o tym filmie zapomnieć. |
„Drogi Mikołaju, jak Ty to robisz, że jednej nocy potrafisz dostarczyć prezenty dwu miliardom dzieci?” -jeśli chcecie dowiedzieć się jak to możliwe, koniecznie musicie zobaczyć „
Miało być miło, wesoło i kolorowo, a zapowiedzi i zabawne hasło reklamowe „
Shoutbox RSS Feed
Wpisy (RSS)