Posts Tagged “jedzenie”

Od niedawna Junior odczuwa silny pociąg do kuchni. W piekarniku (na szczęście niewłączanym, choć i tutaj zaczyna się kombinowanie) lądują autka, wagony, parowozy i klocki. Michał odczekuje kilka minut, wyciąga tacę i nosi wszystkim domownikom poczęstunek. Dzisiaj przy pomocy Mamy piekł prawdziwe ciastka – efekt możecie zobaczyć w dalszej części wpisu :) Przeczytaj resztę wpisu »

Comments 1 komentarz »

No a co. Zachciało mi się klusek. Takich zwykłych czarnych klusek. Przepis wziąłem najbardziej przaśny – wziąć nieco ziemniaków kartoflami tudzież pyrami zwanymi, obedrzeć je niczym Urząd Skarbowy ze skóry, połowę do gara, a druga połowę na tarkę. Ugotowane sprasować, potarte wycisnąć, a uzyskaną ciecz odstawić celem wytrącenia skrobii. Gniecione, odciskane i skrobię ręcyma umiejętnie wymieszać, uformować w kulki, po czym w każdą wcisnąc palucha, czyniąc z kulek dyski z wgłębieniem estetycznym. Kluchy takowe zwą się czarnymi, ponieważ surowe ziemniaki jakie w ich skład wchodzą na powietrzu ciemnieją, co wie każdy, kto choć raz kartofla odzienia pozbawiał.

No i dupa. Połowa ciasta poszła do zlewu – zawsze zapomnę prawidłowej techniki gotowania klusek, przez co się wzięły i rozgotowały, bezczelne. Bliższe oględziny wykazały także, że  durne ziemniaki są słabej jakości i chyba skrobii im brakuje jako takiej. Pozostała część ciasta została wzmocniona mąką (ziemniaczaną oczywiście) i już się ugotowała dobrze. Rodzinie smakowało, ale mi jednak trochę głupio – w końcu biorąc się za gotowanie (a jak już się biorę to z przyjemnością i zapałem), powinienem pamiętać o każdym etapie. A tu taka klapa…

Na TVN Style właśnie zaczyna się trzecia seria Hell’s Kitchen – za takie gotowanie bym wyleciał prędzej, niżbym pomyślał o udziale w castingu, hehe.

Comments 4 komentarzy »